Niusy

28.05. 2002

Majówka z Pidżamą – refleksyje pokoncertowe

Legnica – Początek przygód po miesięcznej przerwie. Koncert na początku z lekka niemrawy. Wszystko ruszyło z miejsca po przymusowej przerwie spowodowanej wtargnięciem na scenę jakiegoś wiochera, który prawdopodobnie chciał wygłosić kilka słów do ludzi, lub po prostu na moment przejść do historii. Dobrze, że nie chciał siłować się z nami na rękę. Nie ukrywamy, że czujemy się bezsilni wobec takich zachowań i najchętniej byśmy takiego kolesia wyleczyli z wycieczek na druga stronę lustra. Potem doszło do wyładowań za i przed sceną … i poszło bardzo elegancko. Graliśmy prawie 2,5 godziny, co na juwenaliowych jublach raczej rzadko się spotyka.
Koncert: 8

Warszawa – Po raz pierwszy na słynnym Dziedzińcu UW i to z Kultem. Koncert był biletowany, jednak ludzi już przed naszym graniem aż po horyzonty. Sprzęt z gatunku tych, których nie spotyka się nawet raz na pół roku. Na scenie wszystko słychać, że aż palce lizać. Dawno już nie słyszeliśmy na scenie, że czadujemy aż dupska urywa. Nie ma co ukrywać, że większość luda zjawiło się na Kulcich, niemniej nasi ludzie nie zawiedli nas wspierając głośno i wytrwale. Pod koniec koncertu trema zeszła i nawet wuluzowaliśmy się nieco. Niestety trzeba było już kończyć. Z opinii które usłyszeliśmy po koncercie wynikało, że daliśmy radę, zadowoleni byli fani i organizatorzy i my sami.
Koncert: 8

Opole – Drugi raz na Piastonaliach, drugi raz w tym roku w stolicy polskiej piosenki. Po ostatnim fatalnym (zjebanym przez ochronę) koncercie czuliśmy, że musimy się zrehabilitować i zagrać dużo dłużej. Jak postanowiliśmy tak zrobiliśmy. Grało się nam przednio. Jednak można było odnieść wrażenie, że ludziska nie do końca wytrzymali koncert kondycyjnie.
Koncert: 7,5

Poznań – Jeden z najgorszych koncertów w maju. Organizatorzy mimo nieukrywanej dobrej woli popełnili kilka błędów… Wszystkie kapele, które zagrały (nie wystąpił KNŻ w wyniku współpracy z oszustem, który wyrolował i studenciaków i Wieteskę) najbardziej odczuły fatalny sprzęt będący własnością legendarnego już A. Modrzejewskiego. Ekipa, która pracowała przy nagłośnieniu tego koncertu po raz nie wiadomo który okazała się bandą ignorantów i bezczelnych nieuków. Po raz nie wiadomo który okazało się, że gdzie pojawia się w.w. ekipa śmierdzi kupą stulecia. Dźwięk, który dobiegał do publiczności słyszalny był jedynie w promieniu 20 metrów bezpośrednio przed sceną. Dalej hulał już tylko tak jak powiał wiatr. A wiatr tego dnia nie miał litości dla muzyki. Najbliższe rzędy ludzi były oddalone od sceny jakieś 15 metrów – i to znacznie utrudniało kontakt z nimi. W związku z tym współpraca przy graniu na linii zespół – publika ulegała sporym zakłóceniom. Mimo to bez tego, kolejny raz Poznaniacy nie zarazili nas swoim entuzjazmem. Czyżby Poznań cierpi na przesyt Pidżamą?
Koncert : 5

Katowice – Po raz kolejny Śląsk górą. Organizatorzy prosili nas o bezwględne zakończenie koncertu do 23. Wyszliśmy na scenę o 21… To były dwie najbardziej energetyczne godziny jakie spędziliśmy w maju na scenie. Ślązacy znów stanęli na wysokości. Stanęli nawet wyżej. Naprawdę chce się grać takie koncerty. Maksymalna energia z obydwu stron przez 2 godziny i koncert: 8,5. Minus 1,5 punktu tylko za nędzny sprzęt, który dokuczał nam przez cały czas. Ale przy takiej ekipie można się było na to w sumie zlać. Chociaż marzymy by kiedyś zagrać tam na sprzęcichu takim jak w Warszawie. Dzięki Katowice! Dzięki Śląsk!

Czarnków – Jedyny koncert nie na Juwenaliach. Był to natomiast przegląd młodych kapel, na którym byliśmy jurorami. Było parę kapel, w których grali goście sporo starsi od nas… Generalnie poziom tych baletów mocno nas zdołował. Większość kapel grała tak jakby czas zatrzymał się na przełomie lat 70 i 80. Zaryzykujemy tezę, że kto nie wierzy w śmierć rocka powinien znaleźć się 24 maja w Czarnkowie. Dwie kapele wyszły nieco nad poziom prowincjonalnej rockowej żulerki: Nocna Zmaza (I miejsce) i Scream (II miejsce). Reszta niech pozostanie milczeniem na wieki. Sam nasz koncert przypominał do złudzenia koncerty w Skierniewicach – czyli naszym ulubionym miejscu na granie. Ludzi nawet było sporo. Co z tego. Ze strony publiczności żadnego znaku tego, że bawimy się na tym koncercie razem. Dawno nie zdarzyło się nam na koncercie, żebyśmy „Antifę” musieliśmy odśpiewać sami. To klasyczny przykład na to, że zimowa publiczność – przynajmniej w naszym przypadku – może położyć koncert. A gdy dołoży się do tego „odpowiedni sprzęt”, kilku świrów pod sceną napierdalających macho pogo, kilku amigosów z pasami na piąchach, kilku z wykrzywionymi palcami ku górze, to można się zdołować do samego końca. Całości dopełniła bardzo rezolutna panienka, która stwierdziła że jesteśmy (tu wstawcie co sami chcecie..), bo zamiast obiecanych trzech bisów zagraliśmy w jej mniemaniu tylko dwa. Biedna nie dały rady zauważyć, że „Modelkę” i „Styropian” i „Pasażerskiego” połączyliśmy w jeden numer.
Koncert : 3

Wielkie dzięki: Krzysiek Dominik, Wojtek Watral, legniccy studenci, Robert Kaleta, Paweł Wierzbicki, Mariusz Pluta, Kulci Crew, Karina Zawada, Iwona Jankowska, Marcin Czajkowski, Piotr Jankowski, Jan Pertek (to nie Twoja wina).

Do zobaczenia jesienią… Pidżama Porno.

25.05. 2002

PRESS uaktualniony

Dział PRESS został uaktualniony. Znalazły się tam zapisy wszystkich chat-ów z Grabażem oraz wywiad z Machiny ale w wersji dłuższej niż w gazecie.

17.05. 2002

Czekamy do czerwca…?

W związku z licznymi zapytaniami, o to czy Pidżama Porno zagra na tegorocznym Woodstock, ogłaszamy co następuje – Obie zainteresowane strony są już po wymianie korespondencji. Stan na dziś jest taki: Pidżama zgłosiła bezwzględną chęć wystąpienia na Przystanku 2002, Jurek Owsiak poprosił Pidżamę Porno o czas do czerwca i wtedy dopiero będzie w stanie podjąć decyzję, czy Pidżama zagra na Przystanku, czy też nie. Może więc się zdarzyć, że Pidżama mimo najszczerszych chęci na Woodstocku nie zagra… Może też być inaczej… to znaczy jeżeli chcesz by Pidżama zagrała na Woodstocku wyślij maila do WOŚP – adres znajdziesz na oficjalnej stronie WOŚP – www.wosp.org.pl, że PP musi tam zagrać, że to jest najlepszy zespół na ten koncert itp. itd. Zresztą liczę na waszą pomysłowość!

30.04. 2002

Pidżama koncertuje

9 maja Legnica / Juwenalia
11 maja Warszawa / Juwenalia ( z Kultem)
12 maja Opole / Piastonalia ( ze Skankanem)
15 maja Poznanń / Juwenalia ( z KNŻ)
17 maja Katowice / Juwenalia
24 maja Czarnków

25.04. 2002

Grabaż & Strachy Na Lachy – refleksje po pierwszej trasie….

18 kwietnia – Poznań / Dubliner – Pierwszy koncert, jak wiadomo, strach największy. W dodatku prawie na własnych śmieciach, opór znajomych… Nie wiemy do tej pory czy miejsce grania, ceny biletów i reklama były takie jakimi być powinny w takich przypadkach. Dziś możemy powiedzieć, że nie był to nasz najlepszy koncert na trasie, a każdym razie, jedyny na którym publika siedziała twardo na siedziskach. W skali od 1 do 10 : 5,5

19 kwietnia – Katowice / Gugalander – Ludzi co prawda było mniej niż w Poznaniu, jednak wcale tego tak nie odebraliśmy. Mówiąc inaczej ludzie, którzy byli z nami w Gugalanderze, jeszcze przed rozpoczęciem koncertu zrobili taką atmosferę, że już wtedy wiedzieliśmy, że będzie okej. I było. I to jeszcze jak!!! Nie przypuszczaliśmy, że przy tego typu graniu ludzie mogą tańczyć. A tańczyli, śpiewali z nami kawałki, które słyszeli po raz pierwszy w życiu. Każdemu początkującemu bendowi życzymy takiej ekipy jaka wjechała do Gugalndera na nasz koncert. Wielkie dzięki ludzie! Wielkie dzięki Bartosz! Koncert: 9,5

20 kwietnia – Kraków / Klub RE – Zawsze z Pidżamą graliśmy tam energetyczne koncerty, zawsze narzekaliśmy na sprzęt, zawsze też było ciasno i duszno. Co się zmieniło? Po pierwsze nie było ani ciasno, ani duszno, sprzęt dał radę a energetykę w tym miejscu pamiętaliśmy intensywniejszą. Może to kwestia miesiąca kwietnia (Grzegorz, nie pijemy do Ciebie) , w ubiegłym roku w Mieście Krakoff też było mało ludzi i było ogólnie niemrawo. Może na jesień więcej ludzi będzie w sali niż w ogródku. Niemiłą przygodę mieli Wójcik oraz Longin z Mańkiem. Wójcikowi włamali się do busa, a chłopakom zwinęli z niego aparat fotograficzny i płyty „Regeneracja” Na Górze. Dobrze, że chociaż szyby nie potłukli. Sam koncert: 6

21 kwietnia Łódź / Łódź Kaliska – Jak wiecie koncert odwołany. Klub zachował się mocno nie fair, bo o tym, że koncertu nie będzie dowiedzieliśmy się na tyle późno, że nie mogliśmy już niczego w zamian skombinować. Tym sposobem, na przykład, nie mogliśmy zagrać np. we Wrocławiu. Również forma zakomunikowania tej decyzji była mocno nieelegancka i tchórzliwa, co zważywszy ludzi i samą firmę Łódź Kaliska jest dla mnie największym rozczarowaniem ostatnimi czasy. Parafrazując klasyka to niedobrze kiedy artyści artystom taki los gotują. Szkoda.

22 kwietnia – Warszawa / Hybrydy – legendarne miejsce i nasz debiut tamże. Zaczęło się mocno nieufnie … z obu stron. Warszawiacy stanęli jednak na wysokości zadania i wyszedł na prawie tak samo energetyczny koncert jak w Katowicach. To zadziwiające, w jak wielkim stopniu, ludzie bawiący się na koncercie są w stanie przeważyć jego szale na złą lub dobrą stronę. W Warszawie, podobnie jak w Katowicach, żałowaliśmy, że nie mamy więcej kawałków, by móc jeszcze dla was zagrać.
Koncert: 9

1. Od następnych koncertów dojdzie jeszcze jeden pałker, być może jeszcze ktoś..
2. Jest plan by w sierpniu tego roku wziąć się za pierwszą płytę w studio.
3. Generalnie Strachy kroją się nam, przynajmniej teraz, bardziej jako projekt studyjny niż koncertowy. W odróżnieniu o Pidżamy Porno…
4. Chcielibyśmy podziękować tym wszystkim, którzy uwierzyli w Strachy nieco na kredyt i się nie zawiedli i przeprosić tych, których nie usatysfakcjonowaliśmy.
5. Pytanie do was: czy formuła grania całego programu bez bisów jest okej? Czekamy na opinie.
6. Majowe koncerty Pidżamy Porno w maju już wkrótce…

14.04. 2002

Nowe FOTY

Wrzuciłem dużo nowych zdjęć z różnych koncertów. Do obejrzenia w galerii – rok 2002 – Wrocław, Lubin, Zielona Góra i Koszalin – naprawde rewelacyjne – warto.
Trochę nowych archiwalnych zdjęć z 2000 roku – Tarnobrzeg i 2001 roku – Rzeszów

09.04. 2002

Koncerty – Grabaż & Strachy Na Lachy

Więcej na temat poniższych koncertów znajdziecie w dziale KONCERTY
Terminy koncertów nowego zespołu: Grabaż & Strachy Na Lachy
18 kwietnia – Poznań / Dubliner godzina 19.00
19 kwietnia – Katowice / Gugalander godzina 19.00
20 kwietnia – Kraków / Klub RE godzina 20.00
21 kwietnia – Łódź / Łódź kaliska – KONCERT ODWOŁANY!!!!!!!!!!!
22 Kwietnia – Warszawa / Hybrydy godzina 20.00

PP kontra BB – finał

No i mamy finał tej sprawy.
2 tygodnie po emisji programu BB na antenie TVN pokazana była plansza z przeprosinami.
Natomiast w kwietniowej MACHINIE na piątej stronie ukazał się list z przeprosinami treści:
„Endemol Neovision Sp. z o.o. pragnie przeprosić zespół Pidżama Porno oraz wydawcę S.P. RECORDS SP. z o.o. za bezprawne wykorzystanie dwóch fragmentów utworów z ich repertuaru podczas emisji programu BIG BROTHER – BITWA dnia 03.03.2002 r. na antenie telewizji TVN. Utwory owe zostały wykorzystane baz zgody zarówno wydawcy, jak i samego zespołu”

Zmiany i rekordy

Na początek rekordy:
Wreszcie udało się pokonać granicę 15000 odwiedzin strony w miesiącu. W marcu tych odwiedzin było 17943 :-)). W kwietniu już tak dobrze nie będzie. :-(
8 kwietnia natomiast na forum został napisany dziesięcio tysięczny post !!!
Teraz zmiany:
Zmiana dotyczy forum. Zostało odmłodzone i upiększone i mam nadzieję, że jest teraz bardziej przejrzyste.
Z braku czasu /ale postaram się go znaleźć do końca tygodnia/ nie wrzuciłem nowych zdjęć do galerii a już mi się ich dużo uzbierało.

27.03. 2002

Trasa po Ziemiach Odzyskanych – refleksje…

1. Wrocław / 5 Nutek: Miłe miłego początki, ludzi trochę mniej niż w listopadzie, ale było przez to bezpieczniej. We Wrocławiu zawsze nam się gra świetnie. Istnieje bardzo czytelna wymiana pozytywnej i napędzającej energii między publiką a kapelą. A to zawsze i wszędzie jest podstawą dobrego koncertu. Wrocław – czytaj: Constans (czytaj: norma): 9

2. Chorzów / Kocynder: (jedyne miejsce, które nie podpada pod Ziemie Odzyskane) Druga, po Gugalanderze jesienią, udana próba oswajania śląska wypadła rewelacyjnie. Bardzo pozytywni organizatorzy (Łuki !!!), doskonała publika, rozrywkowa ochrona – nigdy nie spotkaliśmy się by te dwie, zawzięcie zwalczające się zawsze strony, stworzyły unikalne widowisko. Bramka ochraniała, publika nacierała i … wszyscy się przy tym dobrze bawili. Incydentos godny polecenia w wielu, wielu miejscach. Prawie ideał: (9,5)

3. Opole / MDK: Bardzo zależało nam na tej imprezie…Koncert na rzecz Wolnego Tybetu od początku do końca zjebała ochrona. Od pocąštku wprowadzili fatalną atmosferę. Odnosiło się wrażenie, że to oni w tym całym zamieszaniu są najważniejsi, a bali się ich nawet (może najbardziej) organizatorzy. Tak antypatyczne typy spotkaliśmy tylko raz, przed laty grając w olsztyńskim Come In. Wtedy Grabaż po ryju dostał, teraz niewiele mu brakowało. O 22 ochrona oświadczyła, że koncert się skończył …bo stróże porządku idą do domu. Grabaż powiedział, to niech sobie idą, organizatorzy tak spękali, że pozwolili nam zagrać tylko Pasażera … i wszystko skończyło się trzy kwadranse przed czasem. Jedyny sympatyczny akcent: The Band OF Endless Noise. Warto zapamiętać! Ogólnie jednak bolesna porażka (3)

4. Głogów / Hala sportowa: Pierwszy dzień wiosny ad 2002. Dużo ludzi, duża hala, rewelacyjne ąwiatła… dzienne… Koncert rozpoczął się około godziny 13.00. Jeszcze nigdy nie graliśmy tak wcześnie. Nie będziemy udawać, że przepadamy za takimi uwarunkowaniami. To była ciężka próba zarówno dla nas jak i dla ludzi. Sądzimy, że obu stronom udało się ją zaliczyć. (6)

5. Lubin / Club Polonia: Koncert, który początkowo miał się wcale nie odbyć, zorganizowali nam lubińscy i polkowiccy fani i ludzie dobrej woli. Wszystko udało się i im i nam prawie doskonale. Wielkie dzięki dla Patrycji i Mirka!!! Koncert z gatunku tych, o których mówi się udane. Szkoda, że tak szybko ludzie musieli się z klubu zwijać. Największe nieporozumienie: dramatyczny bar wraz z równie dramatyczną obsługą. Zaobserwowaliśmy krajowe kuriozum: Piątek. Wieczór. Na sali osób ponad:500. Bar zaprzestaje sprzedawać cokolwiek. Życzymy powodzenia. Najmniej mile, wspominać Lubin będzie Wójcik, bo spod Polonii uczynni zarąbali mu dwa boczne lusterka. Na szczęście w sobotę w Lubinie jest giełda… Kolejny zespół wart polecenia: Rebel’s – Hope. Ogólnie i razem: (8)

6. Gorzów Wlkp / MDK: Gorzów zawsze zaliczaliśmy do miejsc, gdzie się gra nam najciężej. Ludzie nie reagują tu tak spontanicznie jak gdziekolwiek indziej, czuć sporą rezerwę i asekurację. Z pewnością mobilizuje nas to jeszcze mocniej, niemniej zawsze mamy wrażenie, że zamiast na koncert wychodzimy na zażartą bitwę. Ale nikt nie obiecywał, że będzie lekko. Koncert zaczął się po 23 i odnieśliśmy wrażenie, że niektórzy byli już mocno zmęczeni (…). Gorzów jak zwykle nas nie zawiódł – patrz to co o Gorzowie napisaliśmy wyżej. (5)

7. Zielona Góra / U Ojca: Kolejne miasto, po Chorzowie, Lubinie i Głogowie, które wreszcie rozprawiczyliśmy. Przed koncertem pojawiły się obiekcje niektórych fanów co do miejsca, gdzie mieliśmy zagrać. Poraz niewiadomo który okazało się, że to od nas, i tylko od nas (kapelka i publika) zależy jak to się wszystko kończy i udaje. A udało się wspaniale. Wszystko tak buzowało i trzeszczało, że strach się było bać. Ścisk i tłok nie do opisania. Przez całą noc, po koncercie, trzeba było sprzęt suszyć, o ciuchach nie wspominając. Warto było poczekać te 15 prawie lat by cos takiego przeżyć. Na koncercie nasi starzy fani bawili się ze swoimi dzieciakami. Ogólnie byłaby prawie dycha, gdyby nie zadyma z łysymi pod koniec pierwszego seta. Trzeba było koncert przerywać dwa razy. Zieloną od Gorzowa dzieli niecałe 100 km, a wydawało się nam w niedzielę wieczorem, że przebyliśmy drogę z czyśćca w bliskie okolice nieba. Pozdrowienia dla całej ekipki z Yugosławii, szczególnie od Kuzyna… Ma nowe pseudo: RUM. (8,5)

8. Koszalin / Kreślarnia: Mocno baliśmy się tego koncertu… bo to piąty gig pod rzęd, dzień po dniu, kondycja już nie ta, głosy schrypiałe i zdarte do granic możliwości, organizatorzy wcześniej nie sprawdzeni i troszeczkę zagadkowi, Do tego dawno w Koszalinie nie graliśmy, a jak już tam byliśmy to z publiką bywało różnie… A do tego jeszcze poniedziałek…No wyszło na to, że to nasz najlepszy w historii koncert w Koszalinie. Ludzi full (ponad 400), zabawa super (czasami aż za super), nagłośnienie okey, Lets Go kapela, z którą graliśmy: spoko, organizatorzy z gatunku najsympatyczniejszych z sympatycznych (Paweł & Wolfik), miejscówka very pleasure, impreza na koniec traski bardzo zacna i gustowna. (8)

Wielkie dzięki dla prawie wszystkich, z którymi spotkaliśmy się na tej trasce. Fajnie, że byliście z nami. W kwietniu Pidżama odpoczywa. Budzą się Strachy Na Lachy. Do zobaczenia i usłyszenia w maju. Terminy koncertów już wkrótce… Pozdry. P.P.