Niusy

01.04. 2004

Konkurs – rozstrzygnięcie

Ladies und Gentelmen.
Po wnikliwych obserwacjach i sprawdzaniu i ble ble ble …..
The winner is: Grzegorz Helak z Warszawy, który wszedł na stronę jako 1000000 i wykonał wszystkie czynności z tym związane.
Pozdrawiam wszystkich, którzy brali udział w konkursie i wysłali mi screeny. Tym razem nie przydały się.

26.03. 2004

Forum znów działa.

Przepraszam wszystkich, którzy chcieli skorzysatć z forum i ze strony SNL i nie mogli tego zrobić.
Nieważne kto winny ważne to, że działa. No prawie za godzinkę powinno znowu funkcjonować forum poświęcone PP.
Tymczasowy adres strony strachów to strachynalachy.pwii.pl.

24.03. 2004

KONKURS NAD KONKURSAMI

W prawym górmym rogu licznik tyka – osobie, której tyknie 1 000 000 Pidżama Porno ufundowała DOŻYWOTNI DARMOWY WSTĘP NA WSZYSTKIE KONCERTY PIDŻAMY PORNO.
Osoba ta musi postępować zgodnie z instrukcją, która jej się pokaże zamiast licznika.
Z racji nieprzewidzianych okoliczności /ktoś przegapi, itp./ osoby, które wejdą jako 999999 i 1000001 proszone są zrobienie zrzutu ekranu i wysłaniu maila do mnie.

Ostatecznę decyzję co do przyznania nagrody lub nie podejmę ja. Jest to decyzja niedyskutowalna i nieodwołalna.

02.03. 2004

Zimowe starcia

Namysłów. Tradycyjnie nasz najkameralniejszy koncert. Tradycyjnie w Avanti. Nie było najgorzej, choć bywało intensywniej. (6)

Gliwice. Ostatni raz graliśmy tam dobrych 8 lat temu, jeszcze z Jackiem na basie, jeździliśmy wtedy na koncerty Nissanem Micrą, tylko z gitarami i werblem. Klub 4J to podobno nowa miejscówka, zimno było jak cholera… Organizatorzy, tnąc koszty, załatwili sprzęt mocno wczorajszy, zaś właściciel tegoż przysłał z paczkami kierowców, którzy mieli o nim takie pojęcie, jak my o planie Hausnera. Wszystko trzeba było ustawiać od nowa. W między czasie zjebała się cała elektryka w klubie… Koncert rozpoczął się ze sporym obsunięciem w czasie. Jako że na Śląsku od ładnych kilku lat gra nam się wyśmienicie to i tym razem też tak było. Tu otrzymaliśmy najfajniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostaliśmy od fanów – 5 pidżamowych kubków, autorów prosimy o kontakt mejlem. Prawie /cześć Orant ;)/ nieźle spisała ekipka z forum… Tym razem nie śpiewali, bo okazało się, że tachanie gratów do busa wychodzi im o niebo lepiej niż darcie pap. Ocena: 8

Sieradz. Najokropniejszy koncert zimą. Nie wiemy czy wiecie, (bo my dowiedzieliśmy się o tym dopiero w Sieradzu), że byliśmy najbardziej chamskim i wulgarnym zespołem, który pojawił się kiedykolwiek na scenach miejscowego Domu Kultury – to cytat za Panią Dyrektor tej placówki. To smutne, a zdarza się to niestety często, że jedyny dialog na linii dom kultury (czytaj: jednostka odpowiedzialna w regionie za szerzenie qltury ) – wykonawca, sprowadza się do wyrażenia gwałtownej dezaprobaty z powodu palenia przez artystów papierosów na scenie. Fakt – trudno wyobrazić sobie coś bardziej odrażającego. W Sieradzu, w pewnym momencie, w trakcie koncertu, na scenie pojawił się lokalny elektryk próbując wyciągnąć grającemu Julkowi fajkę z ust. Życie temu animatorowi kultury uratował Mirmił, wyprowadzając go zdecydowanie ze sceny. Okazało się później, że osobnik ów w cywilu był radnym i wezwał policję, by ta zbadała nas alkomatem. Policja okazała się rozsądna i się nie ujawniła. Swoją drogą, ciekawe jak zareagowaliby Państwo z Sieradza, gdyby na ich scenie pojawił się np. Tadeusz Kantor… bo jak zareagowałby w tej sytuacji sam Mistrz to aż strach pomyśleć. Ocena (4)

Bolesławiec. Po sieradzkich peregrynacjach, jadąc do B, byliśmy pełni najgorszych przeczuć… Jak się okazało fajnie mieć czasami takie czarne myśli. Bo jeszcze fajniej jest się po tym sympatycznie rozczarować. W porównaniu z S., Bolesławiec okazał się niebiańską odmianą, choć też graliśmy w Domu Kultury… Sprzęt się nie psuł, nawet był świetny, wszystko było na czas gotowe i uśmiechnięte. Sam koncert trzeba było przerywać chyba z 5 razy, bo publiczność lepiej czuła się na scenie niż przed nią. Normalnie w takich przypadkach przerywamy koncert, jednak bolesławieckie szaleństwo było na tyle sympatyczne i „krejzi”, że ze sceny nie było potrzeby schodzić. Było widać, że ludzie bardziej niż na Pidżamę, przyszli po prostu na koncert. Do wspólnych śpiewów, takich jak w innych miastach, Bolesławcowi trochę brakuje – jest nad czym popracować – i wziąć przykład np. z Ełku, gdzie progres w tej dziedzinie, w przeciągu roku był ponad 100%. Po koncercie niezwykle sympatyczna imprezka. W sumie na: (7,5)

Konin. Trzeci, po Sieradzu i Bolesławcu, pidżamowy „pierwszy raz” tej zimy. I znowu w domu kultury. I znowu miła niespodzianka, biorąc pod uwagę sprzęt (chyba najlepszy w Polsce, w kategorii: domy kultury) i nastawienie pracowników. Aż żal po tym wszystkim, że my na Konin, a Konin na nas, musieliśmy czekać ponad 15 lat. To był bardzo dobry koncert, ludzie fajnie i ostro się bawili, śpiewy – całkiem na poziomie – byliśmy pod wrażeniem. Te wrażenie, sympatycznie przedłużyliśmy sobie imprezując z koncertową ekipą już gdzieś na mieście. Jak na pierwszy raz, ocena bliska ideału: (8,5)

Wrocław. A tu to już była rzeźnia. Trzech kwadransów po koncercie potrzeba nam było, by wrócić z powrotem do żywych. Zdecydowanie lepiej niż w październiku w WZ! Ocena: (9)

Zabrze. Powiemy tak: Katowice będą w październiku musiały się piekielnie napocić by dorównać intensywności z jaką przyjęło nas tym razem Zabrze. Luta była piekielna, co tu dużo ukrywać. Podobno CK Wiatrak ma być zamieniony na bliżej nie sprecyzowany fragment bliżej nie sprecyzowanej średnicówki, szkoda… bo kiedy graliśmy tam na ich inaugurację 2 lata temu, to było słabo. Teraz ekstatycznie: (9)

Oświęcim. Po raz trzeci w tym mieście, tym razem po prawie 4 letniej przerwie. Klub bardzo kulturalny ( większość ekip ochronnych mogłoby brać w Menago korepetycje, nie dotyczy zabrskiego Wiatraka) i kameralny. Widać w jego działalności myśl i progres. To w tym biednym i beznadziejnym kraju niezwykle rzadkie i tym bardziej cenne. Koncert bardzo sympatyczny, a jak na miasto nieduże: tylko kapkę gorzej niż w Koninie. Ocena: (8)

14.02. 2004

SNL – trasa koncertowa

Trasa koncertowa
Grabaż i Strachy Na Lachy

03 marca – Katowice / Klub Kwadraty
04 marca – Kraków / Klub RE
05 marca – Łódź / Klub Punkt
07 marca – Warszawa / Hybrydy
12 marca – Koszalin / Kreślarnia
13 marca – Piła / Variete
14 marca – Poznań / Pod Minogą
25 marca – Wrocław / 5 Nutek
26 marca – Lubin / Klub Muza
Na koncertach będzie można kupić koszulki SNL.
Szczegółowe informacje o koncertach na stronie: www.strachynalachy.art.pl

Koncert Pidżamy Porno w marcu:

18 marca – Warszawa / Stodoła
19 marca – Bydgoszcz / Wiatraczek
27 marca – Lubin / Klub Muza

26.01. 2004

Strachy – nowy klip i koncerty

Powstał nowy teledysk Strachów! Tym razem do BTW (Mamy tylko siebie). Autorem clipa jest Wojtek Hoffmann – ten sam człowiek współpracował wcześniej z Pidżamą Porno („Bonton na ostrzu noża”) i ze Światem Czarownic. Premiera na stronie www.strachynalachy.art.pl już wkrótce…
Wszystko wskazuje, że w marcu Grabaż i Strachy Na Lachy ruszą w kraj z koncertami. W planach: Katowice, Kraków, Łódź, Warszawa, Koszalin, Piła, Poznań, Wrocław, Lubin. Szczegóły już wkrótce…
update: klip można już ściągać ze strony www.strachynalachy.art.pl

15.01. 2004

Pidżama Porno. Koncerty zimowe.

29 stycznia / czwartek – Namysłów / Avanti
30 stycznia / piątek – Gliwice / 4 Jeźdźcy (cnu)
31 stycznia / sobota – Sieradz / Miejski Dom Kultury
05 lutego / czwartek – Bolesławiec / Sala Forum
06 lutego / piątek – Konin / Miejski Dom Kultury
07 lutego / sobota – Wrocław / Od zmierzchu do świtu
27 lutego / piątek – Zabrze / CK Wiatrak
28 lutego / sobota – Oświęcim / Menago

CNU – znaczy, że czekamy na umowy a w Gliwicach, Sieradzu, Bolesławcu i Koninie zagramy po raz pierwszy w naszej historii. Cieszmy się i radujmy! Koncerty Strachów – być może wkrótce…

24.12. 2003

Prezent na gwiazdkę

Dzisiaj mieliśmy wizytę Gwiazdora w prezencie przyniósł On płytę „ulice jak stygmaty” w mp3. Zapraszam do ściągania do działu media.

16.12. 2003

Figazmakiem a sprawa polska…

Dostajemy mnóstwo sygnałów o rzekomych nieprawidłowościach przy odtwarzaniu płyty Strachy Na Lachy, konkretnie: przy utworze 10, zamiast radosnych i upojnych dźwieków pojawia się 10 sekundowa cisza, która dla niewtajemniczonych brzmi co najmniej złowrogo…

Ta cisza to nasz protest (co za gróźne słowo…) skierowany do kręgów decyzyjnych w wielkich wytwórniach płytowych, które kolejny raz zlewają nasze prawa do pisania własnych tekstów do… czego nam się podoba. W miejscu gdzie obecnie na płycie jest owa cisza, miała być piosenka „Hej kobieto po co ten płacz” – bedąca impresją Grabaża wobec światowego evergreena V. Forda „No woman no cry”, do czego Grabaż, jako twórca ma święte prawo.
Mimo trzykrotnych, oficjalnych prób uzyskania zgody na wykorzystanie tych polskich słów w tej piosence, trzykrotnie otrzymywaliśmy kategoryczną odmowę powołujacą się na stanowisko właścicieli (kimkolwiek by byli, bądź są…). Dwa razy w ten sposób rozwalono nam całościową koncepcję albumów: najpierw Pidżamy Porno „Marchef w butonierce”, teraz Strachów.
Co dziwniejsze, to jakoś nikt nie zgłaszał protestów, nie wyrażał totalnej niezgody w momencie ukazania się składanki RMF z koszmarnymi, polskimi wersjami tekstowymi światowych standartów, śpiewanymi przez tzw. „polskie gwiazdy estrady”. Czy dlatego, że wydawał ją komercyjny, miedzynarodowy moloch?

Z drugiej strony utwór „No woman no cry” jest na tyle popularnym utworem, posiadającym wiele tysięcy interpretacji (a za tym wiele tysięcy takich zgód wydano…), że totalnie niezrozumiałym jest fakt braku takiej zgody w wypadku, gdzie polski tekst Grabaża ewidentnie jest dziełem sztuki samym w sobie.

W naszych propozycjach, każdorazowo artysta (Grabaż) i jego wytwórnia (SP. Records) całkowicie zrzekały się wszelkich pieniędzy z tego artystycznego wykonania. Co znaczy, że całość kwot uzyskanych z tej piosenki zasiliłoby konto właścicieli praw do tej piosenki, zaś Grabaż za napisanie swego tekstu nie otrzymałby nawet przysłowiowego szeląga… Być może stwierdzano, że liczba potencjalnie sprzedanych płyt nie jest na tyle opłacalna, by takiej zgody udzielić? Co to jednak ma wspólnego ze sztuką? Czy ktokolwiek z odmawiających zdaje sobie sprawę z tego, że jedną z wizytówek Grabaża, jako twórcy piosenek, są jego niepowtarzalne, polskie wersje światowych hitów? Wersje, które są autonomicznymi dziełami sztuki, wersjami które tchną w dzieła uznane, zupełnie inne światło, dające im całkiem nowe, świeże życie?
Prawo – jakkolwiek głupie by nie było – stoi jednak po stronie odmawiających, po raz kolejny więc uszanowaliśmy tę decyzję, podporządkowaliśmy się głupiemu prawu. Po raz kolejny biurokracyjnymi restrykcjami i groźbami położono szlaban naszym artystycznym wizjom i marzeniom. Stąd też nasz protest i ta cisza w samym środku naszej nowej płyty.